Krótki wypoczynek w Ustroniu

Krótki wypoczynek w Ustroniu

Zwykle co roku wybieramy się na dłuższe wakacje. Tym razem z wielu różnych względów musieliśmy się zadowolić krótkim wypadem w polskie góry. I wiecie co…*

Długo szukałam miejsca, które po pierwsze byłoby w miarę blisko Kielc (dłuższa jazda samochodem jakoś mnie przeraża), po drugie było ładnie położone i miało atrakcje dla dzieci, a po  trzecie nie zabiłoby nas ceną.

Mój wybór padł na hotel Diament Ustroń  – w zasadzie spełniał wszystkie moje oczekiwania. Zanim jednak dokonałam rezerwacji już jakiś czas temu zamówiłam Diamentową Kartę – jej posiadacze mogą rzeczywiście liczyć na atrakcyjne oferty. Zdecydowaliśmy się na opcję ze śniadaniem, ponieważ była w 100% zwrotna, a tak naprawdę do samego końca nie wiedziałam, czy uda nam się wyjechać. No i czy przede wszystkim czy dzieciaczki będą zdrowe.

O dziwo podróż trwała zdecydowanie krócej i zleciała szybciej niż się tego spodziewałam i o 17 zameldowaliśmy się w hotelu. Jedyne czego żałowałam to to, że nie udało mi się zebrać mojej gromadki wcześniej, żebyśmy mogli być wcześniej na miejscu – a na pewno warto.

Niesamowite położenie i przepiękne widoki urzekły mnie. Po raz kolejny zakochałam się w górach i pomyślałam sobie, że gdybym miała się gdzieś przeprowadzić to właśnie w takie miejsce. Przez głowę przebiegła mi nawet myśl, że może by tak rzucić to wszystko i zamieszkać w Beskidach?

Pierwsze wrażenie ogólnie dobre, chociaż brakowało mi uśmiechu Pań na recepcji.  Zresztą miałam takie ogólne odczucie, że personel „wyższego szczebla” był mniej przyjazny i uśmiechnięty, a niekiedy nie mówił nawet dzień dobry, co dla mnie w hotelu 4* jest nie do pomyślenia. Trochę może się czepiam, ale to chyba skrzywienie zawodowe. Zawsze patrzę na hotel przez pryzmat tego, jak mogliby się czuć goście, których bym tu wysłała.

Trochę się odświeżyliśmy i poszliśmy na zewnątrz. Przecież po to przyjechaliśmy – żeby wreszcie pooddychać świeżym powietrzem. Szymon oczywiście nie odpuścił i musieliśmy iść na plac zabaw. Ale stwierdziłam, że na wakacjach „dziecko nasz pan” i po tak długiej podróży należy mu się odrobina przyjemności.

Oczywiście na terenie hotelu jest sporo atrakcji dla dzieci: ścianka wspinaczkowa, mini klub, skate park… Jedyny minus – przestrzeń wokół niektórych jest wyłożona małymi kamyczkami. Wiadomo, że w takich miejscach bawią się też maluchy, które dopiero co zaczęły chodzić. Pół biedy jeśli upadną na pupę, czy kolana (choć te też mogą sobie skaleczyć),  gorzej jeśli upadną na twarz. Ale mam nadzieję, że niedługo kamyczki znikną i pojawi się tam bardziej przyjazna dla dzieci nawierzchnia.

Na koniec dnia zabraliśmy dzieciaczki na basen. Choć nieduży, to bardzo fajny, z widokiem na góry i tarasem słonecznym, z którego można korzystać przy ładnej pogodzie. Woda w brodziku ma ok. 33 stopni, więc nadaje się również dla takich maluszków jak Ola.

Kolejne dni upływały nam na spacerach, zabawie w mini klubie i na placu zabaw. Niedaleko nas – dosłownie 5 minut spacerkiem –znajdował się Leśny Park Niespodzianek , a w drodze powrotnej wstąpiliśmy do Zatorlandi. Ale o tym w osobnych postach.

Generalnie wyjazd się udał. Ola co prawda była trochę zmęczona, ale za to Szymon był zachwycony. Zresztą, kiedy usłyszałam od niego „Mamo, marzyłem o taki miejscu” wiedziałam, że było warto przyjechać tu chociaż na kilka dni.

* czuję niedosyt i chcę tam wrócić.

Podobne posty:

One Reply to “Krótki wypoczynek w Ustroniu”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.