Mjanma, czyli dawniej Birma

Mjanma, czyli dawniej Birma

Tak jak obiecałam zapraszam na kolejną relację z mojej prawie dwutygodniowej podroży.

Dalszym jej etapem była Mjanma, czyli dawniej Birma. Żeby się tu dostać potrzebna jest nam wiza (a w zasadzie promesa wizowa) wyrabiana online. Na chwilę obecną kosztuje ona 50 USD, a jej wyrabianie trwa ok. 2-3 dni robocze.

Udając się do Mjanmy trzeba pamiętać, by pieniądze przeznaczone na wymianę nie były zniszczone. W zasadzie to muszą być w niemalże idealnym stanie. Zagniecenie czy zagięcie w połowie, może, a raczej z całą pewnością spowoduje, że nie będziecie mieli możliwości wymiany na lokalną walutę.

Nasza podróż rozpoczęła się przelotem z  Bangkoku do Mandalay. Tu przywitał na nas nieco inny świat. Lotnisko zdecydowanie mniejsze i skromniejsze, podobnie zresztą jak ilość turystów.

Nie mieliśmy zbyt dużo czasu. Chcieliśmy przecież zdążyć na zachód słońca w Mandalay.  Szybko więc rozpoczęliśmy naszą przygodę z Mjanmą.

Mjanma, czyli dawniej Birma

Pierwszy przystanek to Shwenandaw Monastery znana bardziej jako Golden Palace Monastery, która reprezentuje typową birmańską architekturę. Przepiękna, z licznymi rzeźbieniami, wykonana z drewna, pochodząca z połowy XIX w. świątynia. Będąca niegdyś częścią Pałacu Królewskiego Pod koniec XIX w. została przeniesiona w całości do miejsca, w którym obecnie stoi.

Mjanma, czyli dawniej Birma

Mjanma, czyli dawniej Birma

Kolejny przystanek to Kuthodaw Pagoda. Wybudowana w 1857 roku nazywana jest „Księgą w Kamieniu”. Na jej terenie znajduje się złocona stupa o wysokości 57 metrów oraz 729 małych, białych stup, wewnątrz których znajdują się kamienne tablice. Na obu ich wypisane są słowa Tipitaki, czyli zbioru nauk buddyjskich. To właśnie tam udało nam się spotkać dwie birmańskie pary młode, które przyjechały w to miejsce na sesję zdjęciową.

Mjanma, czyli dawniej Birma

Mjanma, czyli dawniej Birma

Mjanma, czyli dawniej Birma

Mjanma, czyli dawniej Birma

Pod koniec dnia udaliśmy do świątyni Taung Phyi Phaya na Wzgórze Mandalay skąd podziwialiśmy przepiękny zachód słońca oraz zachwycającą panoramę miasta i jego okolic. Tu również spotkaliśmy wielu mnichów, którzy są zawsze chętni do rozmowy. Jest to bowiem dla nich świetna okazja do podszkolenia języka angielskiego.

Mjanma, czyli dawniej Birma

Mjanma, czyli dawniej Birma

Późnym wieczorem wybraliśmy się do miasta, które w tym dniu zachwycało mnogością kolorów, dźwięków i straganów. Niestety, wieczór szybko się skończył. Bowiem o 22:00 w Mandalay gasną wszystkie światła i panuje niemalże całkowity mrok. Dlatego koniecznie trzeba mieć ze sobą latarkę.

Mjanma, czyli dawniej Birma

Mjanma, czyli dawniej Birma

Również noc tym razem nie trwała długo. O 4:00 rano udaliśmy się do świątyni Mahamuni Paya. Najpiękniejszym jej obiektem jest 6,5-tonowa statua Buddy, wykonana z brązu, a obecnie pokryta ogromną ilością złota i kamieni szlachetnych, takich jak diamenty, szafiry czy rubiny. To właśnie tu każdego dnia z samego rana (od 4:30 do 5:00) odbywa się rytuał mycia twarzy Buddy, który ściąga do świątyni tłumy wiernych z całego kraju. Niestety do statuy podjeść mogą tylko mężczyźni.

Mjanma, czyli dawniej Birma

Mjanma, czyli dawniej Birma

Następnie po śniadaniu pojechaliśmy do Bagan. Trasę ok. 290 km. pokonaliśmy w jakieś 4,5 godz. To właśnie dla tego miejsca większość turystów przyjeżdża do Mjanmy. Tu bowiem na terenie ok. 40 km² znajduje się ponad 2 200 pagód i świątyń. Pagody są miejscem kultu, natomiast świątynie są przede wszystkim miejscem medytacji. Dlatego też Pagody są bogato zdobione, posiadają wiele elementów przyciągających wzrok, słuch, a nawet węch (freski, liczne dzwoneczki, kadzidełka). Świątynie są natomiast mroczne i surowe w wystroju, aby nie rozpraszać medytujących.Mjanma, czyli dawniej Birma

Mjanma, czyli dawniej Birma

Pod koniec dnia udaliśmy się do Pagody Shwesandaw, nazywanej „Pagodą zachodów słońca”. Jest to jedno z najbardziej obleganych miejsc. Można z niej podziwiać pełną panoramę Bagan i jego okolic. Na pięciu tarasach już od godz. 17 zaczynają się tłoczyć zaopatrzeni w aparaty i kamery turyści.

Mjanma, czyli dawniej Birma

Mjanma, czyli dawniej Birma

Bowiem na zachodzie słońca (ale również na wschodzie) niebo zmienia swą barwę od błękitnej poprzez pomarańczową do nasyconej czerwieni. Pomiędzy budowlami, które stają się jedynie czarnymi kształtami, snują się mgły, a prześwietlające je niskie promienie słońca tworzą bajeczne smugi.

Mjanma, czyli dawniej Birma

Bagan można podziwiać również lotu ptaka. W sezonie bowiem organizowane są tu loty balonem. My niestety nie mieliśmy okazji by tego doświadczyć.

Następnego dnia rano z Bagan lecieliśmy do Thandwe. To czym zaskoczyło nas lotnisko Nyaug w Bagan, to tablica odlotów. Przyzwyczajeni do cyfryzacji  byliśmy nieco zaskoczeni widząc niezbyt dużą suchościeralną tablicę, na której wszystkie rejsy były wypisane ręcznie.

Lot trwał krótko i był bardzo przyjemny. Zwłaszcza, że wszyscy myśleliśmy  już tylko o bajecznej plaży Ngpali. To tu czekał nas zasłużony dzień wypoczynku. W dodatku w jednym z najlepszych hoteli na wyspie Ngpali Bay Villas & Spa.

Mjanma, czyli dawniej Birma

Mjanma, czyli dawniej Birma

Mjanma, czyli dawniej Birma

Idąc wzdłuż plaży można spotkać birmańskie kobiety sprzedające lokalne pamiątki, perły  owoce.

Mjanma, czyli dawniej Birma

Mjanma, czyli dawniej Birma

I znów kolejny przelot. Jeden z ostatnich przed powrotem do domu. Tym razem do Rangun – będące do 2005 roku stolicą, największe, najważniejsze i najbardziej zaludnione miasto w Mjanmie. Jego nazwa oznacza dosłownie „koniec walki”.

Samo miasto nie zachwyca wspaniałą urbanistyczną architekturą, budynki są stare, z odpadającą farbą, wszędzie pełno reklam i zwisających przewodów. Ulice bywają gwarne i zatłoczone, a na betonie chodników porozkładane są towary ulicznych sprzedawców. A mimo to wydaj się bardziej nowoczesne niż Bangkok.

W Rangun nie ominęliśmy również targowiska, gdzie mogliśmy dokupić resztę pamiątek.

Mjanma, czyli dawniej Birma

Na koniec birmańskiej przygody czekał na nas kompleks świątyń Shwedagon Paya. Największa z kilkudziesięciu stup ma prawie 100 metrów wysokości i pokryta jest sześćdziesięcioma tonami złotych płatków. Świątynia codziennie przyciąga wielu turystów, mieszkańców miasta oraz pielgrzymów z całego kraju. Atmosfera, zwłaszcza wieczorem jest tu niezapomniana, a sam kompleks robi niesamowite wrażenie. Zaraz po Bagan, miejsce, którego w Majnmie nie można pominąć.

Mjanma, czyli dawniej Birma

Mjanma, czyli dawniej Birma

Mjanma, czyli dawniej Birma

Mjanma, czyli dawniej Birma

Mjanma, czyli dawniej Birma

Następnego ranka rozpoczynaliśmy nasz powrót do domu. Jednak dzięki temu, że mieliśmy przesiadkę i całodniowy czas oczekiwania na samolot, zobaczyliśmy Katar. Ale o tym już w kolejnym wpisie.

Podobne posty:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.