W Parku Miniatur w Krajnie jest fajnie?

W Parku Miniatur w Krajnie jest fajnie?

Jakiś czas temu zachęceni przez innych  postanowiliśmy wybrać się całą rodzinką do Parku Miniatur w Karajnie. W zasadzie chcieliśmy starszemu synowi pokazać „kawałek świata”. Póki co przynajmniej w ten sposób.

Wyjechaliśmy koło 10, a ponieważ mamy blisko dość szybko byliśmy na miejscu. O tej porze cały utwardzony parking był już zajęty, wiec zostaliśmy skierowani na inny dopiero co powstający, który od Parku Rozrywki Sabat Krajno oddzielony był dość wąską ulicą, w dodatku bez pobocza. W zasadzie, kiedy ulicą mijały się dwa samochody, ciężko było gdzieś uciec. Jak dla mnie – mało bezpieczne rozwiązanie.

Kiedy dotarliśmy do wejścia, przywitało nas mnóstwo kolorowych parasolek i duża restauracja.

W Parku Miniatur w Krajnie jest fajnie

Dopiero kiedy przeszliśmy kawałek dalej zobaczyliśmy kasy. Tu w zasadzie tworzą się dwie, albo trzy kolejki. Najpierw jeszcze przed kasami stoi ktoś, z kim można porozmawiać na temat biletów, a dopiero kawałek dalej się je kupuje. Chyba można się lekko pogubić.

Podobnie jak w momencie samego kupna biletów.  Jest kilka różnych opcji, gdzie trzeba się porządnie nagłówkować zanim wybierze się tę właściwą. O wiele prościej i szybciej byłoby, gdyby – podobnie jak na przykład w Zatorlandzie – był jeden rodzaj biletu z możliwością korzystania ze wszystkich atrakcji. Zwłaszcza, że byłam świadkiem sytuacji, że rodzice zdecydowali się na kupnobdrugiego biletu, tylko po to, żeby dziecko mogło skorzystać z tego, na co akurat miało ochotę.

Cały Park składa się z Alei Miniatur, Lunaparku, Parku Liniowego, Kina 6D (my akurat je odpuściliśmy) i Ośrodka Narciarskiego, który w okresie letnim jest niedostępny

Postanowiliśmy, że zanim pozwolimy Szymonowi na szaleństwa, udamy się do Alei Miniatur.

Nie ukrywam, że szłam tam z ciekawością. Zwłaszcza, że część atrakcji widziałam na żywo i zastanawiałam się jak przedstawiają się tutaj. No cóż – nieco się rozczarowałam. Odniosłam wrażenie, że nie wszystkie miniatury stanowiły wierne kopie oryginałów, a tego się spodziewałam.

Z miniatur spodobały mi się słynny most Rialto znajdujący się w Wenecji, Krzywa Wieża w Pizie i  słynna opera w Sydney.

W Parku Miniatur w Krajnie jest fajnie

W Parku Miniatur w Krajnie jest fajnie

W Parku Miniatur w Krajnie jest fajnie

Zwiedzanie poszło nam szybko i sprawie, zwłaszcza, że Szymon nie mógł doczekać się, kiedy będzie mógł się wreszcie bawić.

Zabawę zaczęliśmy od Lunaparku,  choć z prawdziwym lunaparkiem ma on niewiele wspólnego.

Na pierwszy ogień poszła stacja kosmiczna. Miejsce, które najmłodszym dzieciom, razem z dmuchanymi zamkami, podobało się chyba najbardziej. Tunele, rakiety wieżyczki… dzieci miały gdzie poszaleć.

W Parku Miniatur w Krajnie jest fajnie

Potem wspięliśmy się nico wyżej właśnie na dmuchańce, po drodze mijając aqua zorbing, z którego nie skorzystaliśmy. W regulaminie jest napisane, że atrakcja dostępna jest od szóstego roku życia, choć dziś na stronie widnieje informacja, że od piątego.

Przyznam szczerze, że nieco zmęczeni i znużeni, a przede wszystkim rozczarowani postanowiliśmy, że obiad zjemy gdzie indziej.

Żeby Was więcej nie zanudzać. Wiadomo, że park przeznaczony jest głównie dla rodzin z dziećmi i pod to powinien być przystosowany, a tak nie jest.

To co mi przeszkadzało, to fakt, że np. łazienki były albo na samym dole blisko wejścia, albo na samej górze, już na końcu Alei Miniatur. Natomiast zupełnie brakowało ich blisko strefy zabaw dla dzieci. W przypadku maluchów, które dopiero co przestały sikać w pampersy pozostają krzaczki.

I oczywiście kolejna rzecz na którą zawsze zwracam uwagę, to kosze na śmieci, których wedle mnie brakowało.

Ogólnie, w przeciwieństwie do Zatorlandu czy Mini Zoo Leśne Zacisze, które z pewnością jeszcze kiedyś odwiedzimy Park Miniatur w Krajnie nie znajdzie się na naszej liście miejsc, które trzeba zobaczyć i do których warto wrócić.

 

Podobne posty:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.