Zawsze warto ufać swojej intuicji

Zawsze warto ufać swojej intuicji

Od jakiegoś czasu syn bardzo delikatnie utykał na nóżkę, głównie po spoczynku nocnym. Niby nic, ale nie dawało mi to spokoju. Poszłam do lekarza i choć na początku pani doktor nie widziała potrzeby robić badań, to mój upór sprawił, że dostaliśmy skierowanie na usg stawu skokowego i badania podstawowe. W obrazie usg wyszedł lekki stan zapalny. Teraz staw trzeba oszczędzać i póki co podawać leki przeciwzapalne. Czeka nas jeszcze wizyta u ortopedy, który podejmie decyzję co do dalszego leczenia.

I czasem sobie tylko myślę co by było, gdybym się nie uparła? Jakie konsekwencje na przyszłość miałoby to dla mojego dziecka?

Dlatego zawsze warto ufać swojej intuicji. A jeśli nas coś niepokoi lepiej to sprawdzić.

Ale wiecie co mnie w tym wszystkim martwi najbardziej? Że często lekarze ignorują nas i nasze obawy. Że tak na prawdę niejednokrotnie my rodzice sami musimy stawiać diagnozę naszym dzieciom. A kiedy to robimy lekarze nas lekceważą albo bagatelizują problem. W końcu jesteśmy „tylko” rodzicami, a nie wysokiej klasy specjalistami. Tak jak lekarz , który odesłał z Sor 4-latkę  z głęboką raną. I gdyby nie wytrwałość rodziców, kto wie jakby się to skończyło.

Zawsze warto ufać swojej intuicji

Photo by Hush Naidoo on Unsplash

Zresztą, moim zdaniem problem dotyczy nie tylko dzieci. To samo dzieje się wśród nas dorosłych. Najczęstszymi chorobami, które nam się wmawia to nerwica albo depresja. Ok. Pod warunkiem, że najpierw wyeliminujemy wszystkie inne choroby. Bo za przeproszeniem jak mnie d… nie boli, to nie mówię, że tak jest.

A część lekarzy stawia diagnozę jeszcze zanim przeprowadzi dokładny wywiad czy zrobi badania.

Tak było, kiedy Ola mając niecałe cztery miesiące po raz drugi dostała bardzo wysokiej gorączki. Ponieważ pierwszym razem okazało się, że to zakażenie układu moczowego (ZUM), za drugim razem kiedy tylko pojawiła się wysoka temperatura sama zrobiłam jej prywatnie badanie moczu. I wiecie co? Gdyby nie to, lekarka odesłała by mnie do domu z wirusówką. A wtedy… u takiego malucha różnie mogłoby się to skończyć.

Żeby nie było. Ja miałam to szczęście, że większość lekarzy (poza kilkoma niechlubnymi wyjątkami), to specjaliści, lekarze z powołania, którym ufam i którzy bardzo mi pomogli.

Do dziś pamiętam jak przez jakieś trzy lata zmagałam się z bólem zębów. „Najlepsi” dentyści kosztujący jak dla mnie majątek, którzy mówili, że nic nie widzą i tu nie ma prawa nic boleć. A mnie bolało. Cały czas. Do tego stopnia, że myślałam, że może lepiej je wyrwać i będzie święty spokój. Aż pewnego dnia trafiłam zupełnie przez przypadek na przecudowną młoda Panią stomatolog (Karolina Korus-Suchojad), która wysłuchała mnie i szukała tak długo, aż znalazła przyczynę bólu. Odkąd do niej chodzę (a w zasadzie my wszyscy) wreszcie nie wiem co to ból zębów. Znaczy nie wydawało mi się. Czułam, że mam rację, choć z drugiej strony powoli zaczynałam wątpić w swoją poczytalność.

Także pamiętajcie: zawsze warto ufać swojej intuicji.

Ciekawa jestem jakie wy macie doświadczenia w tym temacie?

Zdjęcie główne Aaron Burden on Unsplash

Podobne posty:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.